poniedziałek, 27 lutego 2012

Jajko mądrzejsze od kury – czyli to czego nie potrafią rodzice a dzieciom przychodzi z łatwością


Ostatni raport  firmy Norton na temat kontroli zachowań dzieci w sieci jasno wskazuje na nasilający się problem „cyberprzemocy”.

 I to co zadziwiające:  dzieci wobec  nauczycieli. Uczniowie celowo dokuczają swoim nauczycielom, starając się wyprowadzić ich z równowagi, aby następnie móc nagrać ich nerwowe reakcje telefonami komórkowymi  i opublikować nagranie sieci -  wywołując zakłopotanie nauczyciela i szkoły.





Ponadto raport ujawnia, że zaskakująco wiele dzieci w niekontrolowany sposób korzysta z kart kredytowych swoich rodziców, aby robić zakupy on-line.  Nowym zjawiskiem jest też podkradanie pieniędzy z cyfrowego portfela mamy lub taty. Prawie co czwarte dziecko przyznaje, że czasami używa karty kredytowej rodziców bez ich wiedzy, aby kupować np. muzykę, gry wideo lub bilety na imprezy.  

Jednak nie wszystkie wyniki raportu są negatywne. Badanie pokazuje, że przestrzeganie jasnych zasad dotyczących korzystania z Internetu, pozwala w znacznym stopniu uniknąć negatywnych doświadczeń online.  Dzieci potrzebują rodziców i nauczycieli, aby wprowadzili ich w świat Internetu w sposób kontrolowany i bezpieczny, aby pokazać im pożądane  wzorce postępowania. Tego co mówić, a czego mówić nie wolno. Negatywne sytuacje online mają swoje odbicie w świecie realnym, np. mogą prowadzić do zastraszania, utraty pieniędzy w wyniku oszustw bądź podawania obcym ludziom osobistych informacji.

Otwarty dialog z dziećmi w bezpiecznym środowisku, takim jak dom lub szkoła, będzie bardziej skuteczny, a ponadto dzięki niemu dzieci otrzymują wiedzę potrzebną do zachowania bezpieczeństwa .  Rzecz nie polega na zakazywaniu korzystania z Internetu, ale z umiejętnego jego korzystania. Przekazania zasad bezpiecznego surfowania.

Osobiście jestem jednym z tych rodziców, którzy kontrolują zachowania dzieci w Internecie. Przyznaję się do tego - jednak w ten sposób mam poczucie, że panuję nad ich rozwojem. Wiem, można zarzucić mi czasami naruszanie tajności korespondencji - jeżeli wziąć pod uwagę działalność dzieci na FB. Jednak z dwojga złego wolę być posądzona o naruszenie tajności korespondencji niż o niedopilnowanie i brak reakcji. Czyli, nie wszystko w rękach dzieci :)

A jakie Ty stosujesz zasady dostępu do Internetu dla swoich pociech? Jakie są Twoje standardy? Czy odnajdujesz swoje zachowania w prezentowanych wynikach raportu? Podziel się ze mną! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz